Czy para młoda powinna zapewnić fotografowi posiłek na weselu?

To jedno z tych pytań, które co jakiś czas pojawia się podczas organizacji ślubu:
czy fotografowi, kamerzyście, DJ-owi i innym usługodawcom trzeba zapewnić tak zwany „talerzyk”?
Najprostsza odpowiedź brzmi: nie, nie trzeba. Ale zdecydowanie jest to mile widziane.
I mówię to z perspektywy fotografa, który podczas dnia ślubu często pracuje z parą młodą przez 10, 12, a czasem nawet więcej godzin.
Fotograf jest w pracy — i to często przez cały dzień
Dzień fotografa ślubnego bardzo często zaczyna się już podczas przygotowań, a kończy dopiero po oczepinach. W międzyczasie jestem praktycznie cały czas na nogach. Przemieszczam się między przygotowaniami, kościołem lub urzędem, salą weselną, plenerem i parkietem. Noszę sprzęt, obserwuję to, co dzieje się dookoła, szukam momentów i staram się być zawsze tam, gdzie za chwilę wydarzy się coś ważnego. Dlatego możliwość zjedzenia w pewnym momencie normalnego, ciepłego posiłku jest po prostu bardzo komfortowa. Nie chodzi tutaj jednak o to, że fotograf musi siedzieć przy stole razem z gośćmi albo że trzeba dla niego przygotowywać specjalne miejsce przy głównym stole. Najczęściej wystarczy miejsce gdzieś z boku, przy stoliku dla obsługi lub innych usługodawców.
Czy „talerzyk” dla fotografa kosztuje tyle samo, co dla gościa?
Niekoniecznie.
Wiele sal weselnych ma osobną ofertę dotyczącą wyżywienia dla usługodawców. Fotograf, kamerzysta, DJ czy zespół często nie korzystają z pełnej oferty weselnej przeznaczonej dla gości. Nie potrzebujemy alkoholu, słodkiego stołu, pełnego serwisu czy wszystkich dodatkowych atrakcji gastronomicznych. Dlatego część lokali oferuje tak zwany talerzyk dla obsługi w niższej cenie. Warto po prostu zapytać o to swoją salę podczas ustalania szczegółów wesela.
A jeśli para młoda nie chce zapewniać fotografowi jedzenia?
Naprawdę — nie obrażę się.
To Wasz ślub, Wasz budżet i Wasze decyzje. Nie uważam, że para młoda ma obowiązek zapewniać mi posiłek tylko dlatego, że fotografuję jej wesele. Jest jednak jedna rzecz, o którą zawsze warto zadbać: dajcie mi o tym wcześniej znać. Jeżeli wiem, że na miejscu nie będzie dla mnie wyżywienia, mogę się po prostu odpowiednio przygotować. Wezmę ze sobą coś do jedzenia, zaplanuję moment na szybką przerwę albo sprawdzę wcześniej, gdzie w okolicy mogę kupić coś ciepłego. Najgorszą sytuacją nie jest brak talerzyka.
Najgorszą sytuacją jest moment, kiedy po 8 godzinach pracy okazuje się, że nie ma możliwości zjedzenia czegokolwiek, a fotograf zaczyna gdzieś między pierwszym tańcem a tortem wyciągać z plecaka kanapki przygotowane rano. Oczywiście przeżyjemy. Pytanie tylko, czy naprawdę chcemy oglądać fotografa siedzącego na schodach przed salą
z kanapką z serem. 😉
Posiłek dla fotografa to przede wszystkim kwestia komfortu pracy
Z mojego punktu widzenia zapewnienie posiłku usługodawcom jest bardzo miłym gestem. Nie oczekuję wyjątkowego traktowania. Nie potrzebuję miejsca między ciocią Krysią a wujkiem Andrzejem ani trzydaniowej kolacji przy głównym stole. Wystarczy możliwość spokojnego zjedzenia ciepłego posiłku w momencie, kiedy na weselu akurat niewiele się dzieje. Co ważne — fotograf zazwyczaj również sam stara się wybrać odpowiedni moment na przerwę. Nie idę jeść wtedy, kiedy rozpoczyna się pierwszy taniec, pojawia się tort albo ktoś właśnie zaczyna przemowę. Najczęściej najlepszym momentem jest chwila, kiedy posiłek dostają również goście. Wtedy wszyscy siedzą przy stołach, jedzą i przez kilka lub kilkanaście minut naprawdę niewiele dzieje się fotograficznie.
Najważniejsza jest komunikacja
Czy musicie zapewnić fotografowi talerzyk?
Nie.
Czy fotograf będzie wdzięczny, jeśli to zrobicie?
Zdecydowanie tak.
A jeśli zdecydujecie, że nie chcecie lub nie możecie zapewnić wyżywienia usługodawcom, po prostu powiedzcie o tym wcześniej. Dla mnie nie jest to żaden problem. Znacznie bardziej cenię jasną komunikację niż jakiekolwiek domysły. Ostatecznie wszystkim zależy przecież na tym samym — żeby dzień ślubu przebiegł spokojnie, bez niepotrzebnego stresu i żeby każdy mógł jak najlepiej wykonać swoją pracę.
A najedzony fotograf?
Cóż…
Zdecydowanie łatwiej biega za Wami po parkiecie. 😉




Komentarze